niedziela, 11 stycznia 2015

Żabie łapki

Żabiasto zieloną włóczkę, kupiłam z przeznaczeniem na skarpetki, ale moje dotychczasowe rękawiczki wyzionęły ducha... W sumie to poszedł jeden palec, ale obawiam się, że nie znajdę już nawet metra jasnej alpaki z której po części  były wykonane. Padła szybka decyzja, robię rękawiczki... padło też na wykorzystanie którejś z włóczek skarpetkowych, z moich zapasów, ale żeby nie musieć potem dokupować jednego motka (wszystkie dziewiarki wiedzą, że nigdy na jednym motku się nie kończy), padło na zieleń, której miałam pełne 100g.


No i mam, rękawiczki tak zielone, że nie powstydziłaby się ich żadna rzekotka....


Wzór jest kombinacją tego co znalazłam w sieci i mojej własnej inwencji, a jako, że od jakiegoś czasu posiadam tzw. macany telefon, którego nie sposób odebrać w rękawiczce, postanowiłam temu zaradzić...


Teraz można do mnie dzwonić w każdych warunkach atmosferycznych ;)


 A tymczasem, wśród chmurkowych zwierząt domowych i przydomowych, zdarzają się takie spotkania....



Dodam tylko, że wiewiórka jak najbardziej przeżyła... Borys tylko się  przyglądał, a ruda nie odważyła się zabrać orzecha kotu z przed nosa, wyczekała moment kiedy sobie poszedł...
Miłego wieczoru...






16 komentarzy:

  1. No super pomysł z tą dziurą na palec, nie wpadłabym na to, a też mam wiecznie problem z obsługą dotykowego telefonu. Kończy się niestety zdejmowaniem rękawiczki a potem trzymaniem telefonu w gołej dłoni. Kolorek taki optymistyczny i pełny nadziei. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) zobaczymy jak się będzie spisywał ;)
      Do koloru się już przyzwyczaiłam, na początku jak zaczęłam dziergać wydawał mi się bardzo jaskrawy ;)
      serdeczności

      Usuń
  2. Wspaniałe rękawiczki :-) Piękny kolor i świetny wzór. Bardzo mi się podobają :-)
    Odkrywany paluszek - genialny pomysł :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :)
      coś czuję że pomysł się upowszechni :P

      Usuń
  3. Śliczne, odkrywany paluszek to bardzo dobry pomysł. Kotek pewnie wie, że z wiewiórką nie tak łatwo i nie chciało mu się ruszać:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      A co do kotka, Borys może i wygląda na spasionego leniucha, ale zapewniam że potrafi dogonić zająca, on jest potwierdzeniem powiedzenia, że Bóg stworzył kota żeby człowiek mógł pogłaskać tygrysa ;)

      Usuń
  4. Pomysł z palcem faktycznie rewelacyjny szczególnie jak się posada "miziany" telefon :)
    Zieleń tak optymistycznie wiosenna ale z tego co pamiętam i Twój ulubiony kolor, wymyślanie wzorów samemu jest świetną zabawą i proszę jaki efekt :D
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak kocham zieleń, choć ta wydawała mi się mocno jaskrawa do fioletowej kurtki... ale już się przyzwyczaiłam ;)
      Dziękuję :)

      Usuń
  5. Bardzo ładne rękawiczki w optymistycznym kolorze:) A pomysł z palcem - rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) nie wiedziałam że ta dziura zdobędzie taką popularność ;)

      Usuń
  6. Świetne! Teraz nawet przez telefon możesz grać w zielone!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D a dziura zdaje egzamin ;)

      Usuń
  7. Pomysł z dziurką na paluszku jest jak najbardziej trafny. Też dostaje szału jak muszę odebrać kiedy mam rękawiczki. Taka sama zasada jest u nas w domofonie, tylko taki minus że domofon jest na zewnątrz bloku i jest lodowaty :P

    OdpowiedzUsuń
  8. He he,spryciula;-) fajny pomysł!!!
    Mieszkałam kiedyś w leśniczówce,ale nigdy nie przyszła do mnie wiewiórka....nie pomyślałam żeby ją skusić orzeszkiem:-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Wiesz myśmy tej wiewiórki specjalnie nie wabili, owszem jest u nas trochę orzechowych drzew (odkąd się sprowadziła nawet całkiem sporo, bo zawsze wyrastają tam gdzie zapomni o zapasach) jest leszczyna, są sosny, ale te rośliny nigdy nie były "dla wiewiórki" raczej dla nas, od jakichś 2-3 lat wiewiórka zauważyła, że suszymy świeżo zebrane orzechy na tarasie, no i się zaczęło, jako zwierzątko bardzo przedsiębiorcze przychodziła na taras a nie pod drzewo, no i się zaczęło, od tamtego czasu przychodzi jak nie ma nic na stołówce, to potrafi zajrzeć przez drzwi balkonowe i - wcale nie żartuję- zagląda po to aby się o swoją należność upomnieć...

      Usuń