niedziela, 8 października 2017

Sweater weather

Nie lubię używać obcojęzycznych zwrotów, ale nie znajduję tak krótkiego i jednocześnie opisującego zjawisko zwrotu, a pogoda na swetry nie rymuje się tak ładnie.
No cóż nastała jesień, w pełnym tego słowa znaczeniu i bez ciepłego odzienia ani rusz. Pokażę dziś mój ostatni kardigan, ostatni, nie oznacza że dopiero co zdjęty z drutów, skończyłam go już dawno, tylko oczywiście  nie miałam czasu zrobić zdjęć. Tak długi czas oczekiwania na premierę, oznacza że jest już sprawdzony i nawet zdążyłam go już polubić.


Gdyby ktoś nie rozpoznał, co wątpliwe, dodam że wzór to oczywiście Cockatoo Brae autorstwa Kate Davies, moje kakadu w całości jest wykonane z kolorów wyprodukowanych przez owieczki i ukręconych przeze mnie. A żeby tej szkockiej bajki było mało, to większość z tych owieczek było szetlandami, a reszta też ma północno-europejskie geny. Najciemniejszy szary to gotland, a najjaśniejszy szary- islandzki piesiec (pozostałość po celtyckim). 
Z modyfikacji, poza inną ilością oczek i dzierganiem dżerseju tam i z powrotem (a nie dookoła z cięciem), machnęłam sobie kieszonki.


Oczywiście część wrabianą dziergałam w okrążeniach i cięłam, moim zdaniem to najlepszy sposób na żakardy i cięcie nie przysparza mi już żadnych emocji, a przed pierwszym cięciem myślałam że się popłaczę....



Zdjęcie z Borysem- tym razem kocur sam się pofatygował, bo w momencie sesji zalegał na południowym parapecie, łapiąc nieudolnie promyki. Jeśli ktoś zauważa brak symetrii na carskim obliczu, to się nie myli, kilka dni temu wrócił po jakimś srogim boju, z oskalpowanym policzkiem i paskudną raną, na razie obywa się na leczeniu miejscowym, a kot czuje się całkiem nieźle, tylko nie chce zdradzić z kim się pobił...


I to chyba wszystko, z robótek bieżących, zaczęłam już sezon świąteczny, choć jak widać na powyższym zdjęciu, czas wolny skurczył mi się niemiłosiernie. W myśl zasady "nie miała baba kłopotu..." sprawiłam sobie pszczoły. Na razie jest mikro pasieka, docelowo, będzie tylko ciut większa i nie wykroczy poza hobbystyczny pułap. Nie należy się też sugerować po rozmiarze ula i myśleć że mieszka w nim rodzina jakichś ponad normalnych rozmiarów, ot górny korpus jest założony dlatego, że jest w tam słoik z pokarmem, a dolna 1/2 , jako poduszka powietrzna, która będzie  chronić zimujące pszczoły przed zimnym powietrzem. Dziewczyny zatem znajdują się jedynie w środkowym piętrze.... Oczywiście kciuków trzymanie za udane zimowanie mile widziane.

czwartek, 31 sierpnia 2017

Tęczowa geometria

Z pewnym opóźnieniem prezentuję mój ulubiony top tego lata... Zrobiłam go w tym sezonie, skończyłam już chwilę temu, a surowiec- włóczka bambusowa i krój, sprawiają, że jest idealny na upały.



Włóczkę z firmy alize, kupiłam dawno temu, zrobiłam już z niej coś, ale rozciągnęło się po praniu. Co było robić, sprułam i tak przeleżało kilka lat. Teraz już po praniu nie mam z tą włóczką najmniejszych problemów, top wytrzymuje nawet delikatne pranie z pralce... Wzór improwizowany...


Jeszcze zdjęcie z Carewiczem, jak widać jaśnie pan, nie jest z tego powodu zachwycony, ale tym razem  wytrzymał sytuację z godnością....
I to już chyba ostatnie letnie dziergadło w tym sezonie...

wtorek, 22 sierpnia 2017

Na koniec lata...

Zawsze uważałam, że malowanie kwiatów jest nudne, zawsze, kiedy malowałam olejami, uciekałam od tego tematu. A teraz kiedy poznaję farby akwarelowe to właśnie kwiatki wychodzą mi najlepiej....



I jeszcze jeden mały widoczek w formacie A4....


No ale żeby tak całkiem bez wełny nie było to małe potknięcie dziewiarskie, mój wymarzony sweter wg wzoru Kate Davies już wydziergany, ale górny ściągacz musi iść do poprawki, a nie da się  tego zrobić bez sprucia listw z przodu.....


Na razie leży i czeka.... może sobie to i owo przemyśli, żeby nie robił takich numerów na przyszłość.....

wtorek, 18 lipca 2017

Lwi tryptyk

Bez jakiegokolwiek powodu i celu namalowałam mini serię, której tematem są lwy...
Seryjka powstała już jakiś czas temu, ale jakoś nie było mi po drodze o niej pisać....




Obrazki pokazywane są w kolejność malowania, użyłam papieru bawełnianego, w rozmiarze 24x 32 cm. Razem prezentują się tak....


W całości tryptyk wygląda tak, jak wspominałam, powstał bez konkretnego powodu i przeznaczenia, dlatego gdyby znalazł się jakiś nabywca, bez żalu się z nim rozstanę....

sobota, 8 lipca 2017

W lipcu wszystko się kręci wokół pedałowania

Pierwszego ruszyła francuska wielka pętla, a to oznacza, że prządki z całego świata solidaryzując się z kolarzami wystartowały w Tour de Fleece.  Ja miałam co prawda wielkie ambicje, ale niestety już widzę, że urobek w tym roku będzie prawdopodobnie symboliczny. Plan był taki żeby prząść alpakę suri, którą kupiłam dawno temu i która do tej pory spoczywa sobie w pudle.... Jako, że czeszę i przędę na przemian, więc idzie powoli.
Pierwszy motek już zdjęłam, nie pełny, ponieważ chciałam sprawdzić czy taka grubość i przędzenie "from the fold"  będzie mi odpowiadało, ale powiem szczerze nie wiem czy z powodu okoliczności uda mi się uprząść choćby jeszcze jeden...


Zdjęcie robione wieczorem zaraz po zwolnieniu szpulki. Motek ma 80g i mierzy 140m dubla.... jednak to tego runa pasuje mi ciut cieńsza nitka.
Ale żeby tak jednym motkiem całego posta nie wypełnić, pokażę poprzednie, nie tourowe uprzędy....


Cały ten stosik, przędłam od dawna i pomiędzy innymi zajęciami, wszystkie włóczki są w metrażu fingering, czyli jak ja to mówię okołoskarpetkowym, wszystkie barwy są naturalne i wszystkie motki są z północnych owieczek, szetland tu króluje, ale jest też islandczyk (pozostały po swetrze z celtyckimi plecionkami) jest też jeden motek gotlanda.


Zdjęcie w "ciastkach" lepiej pokazuje różnice w odcieniach szarości. Najjaśniejsza szarość to wspomniany isłandczyk, najciemniejsza - gotland, który sprawił mi najwięcej trudności. Reszta to szkoci, a już nie raz wspominałam, że kocham prząść szetlandy. Żeby było do kompletu, o ile nic się jeszcze nie wywali, to sweter ma być wg wzoru szkockiej (a jakże) projektantki.
Wobec tylu motków do przewinięcia, szarpnęłam się na zakup zwijarki i parasolki, powiem szczerze, nie jest to może tani zakup i bez niego można się przecież obejść, ale jakże taki zestaw ułatwia życie.....