sobota, 8 lipca 2017

W lipcu wszystko się kręci wokół pedałowania

Pierwszego ruszyła francuska wielka pętla, a to oznacza, że prządki z całego świata solidaryzując się z kolarzami wystartowały w Tour de Fleece.  Ja miałam co prawda wielkie ambicje, ale niestety już widzę, że urobek w tym roku będzie prawdopodobnie symboliczny. Plan był taki żeby prząść alpakę suri, którą kupiłam dawno temu i która do tej pory spoczywa sobie w pudle.... Jako, że czeszę i przędę na przemian, więc idzie powoli.
Pierwszy motek już zdjęłam, nie pełny, ponieważ chciałam sprawdzić czy taka grubość i przędzenie "from the fold"  będzie mi odpowiadało, ale powiem szczerze nie wiem czy z powodu okoliczności uda mi się uprząść choćby jeszcze jeden...


Zdjęcie robione wieczorem zaraz po zwolnieniu szpulki. Motek ma 80g i mierzy 140m dubla.... jednak to tego runa pasuje mi ciut cieńsza nitka.
Ale żeby tak jednym motkiem całego posta nie wypełnić, pokażę poprzednie, nie tourowe uprzędy....


Cały ten stosik, przędłam od dawna i pomiędzy innymi zajęciami, wszystkie włóczki są w metrażu fingering, czyli jak ja to mówię okołoskarpetkowym, wszystkie barwy są naturalne i wszystkie motki są z północnych owieczek, szetland tu króluje, ale jest też islandczyk (pozostały po swetrze z celtyckimi plecionkami) jest też jeden motek gotlanda.


Zdjęcie w "ciastkach" lepiej pokazuje różnice w odcieniach szarości. Najjaśniejsza szarość to wspomniany isłandczyk, najciemniejsza - gotland, który sprawił mi najwięcej trudności. Reszta to szkoci, a już nie raz wspominałam, że kocham prząść szetlandy. Żeby było do kompletu, o ile nic się jeszcze nie wywali, to sweter ma być wg wzoru szkockiej (a jakże) projektantki.
Wobec tylu motków do przewinięcia, szarpnęłam się na zakup zwijarki i parasolki, powiem szczerze, nie jest to może tani zakup i bez niego można się przecież obejść, ale jakże taki zestaw ułatwia życie.....

2 komentarze:

  1. Już się cieszę na to co wyczarujesz z tego naturalnego zestawu, wygląda pięknie :)
    A co do gadżetów no cóż nasze hobby nie należy do najtańszych a zwijarka i parasolka może nie są niezbędne ale o niebo szybciej wszystko się dzieje.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda gadżety dziewiarskie czy prządkowe do najtańszych nie należą, śmieję się sama z siebie, bo do zakupu zwijarki i parasolki twierdziłam, że spokojnie się bez nich obejdę i przeliczałam na ilość wełny którą sobie za te pieniądze kupić, ale teraz nie żałuję ani złotówki...
      Pozdrawiam

      Usuń