piątek, 12 kwietnia 2013

Po raz drugi

Farbowało się i przędło bardzo przyjemnie, a dziergało.... dwa razy..... No tak to jest jak się próbek nie robi.
Mowa oczywiście o żonkilowym kominie, który z opóźnieniem, bo z opóźnieniem, ale wreszcie jest :)


Można nosić niezakręcony....

... lub zakręcony, w zależności czy potrzebne jest ekstra grzanie czy niekoniecznie ;)


A tak wygląda na plaskacza ...


A z innych rzeczy, sporo się u mnie kręci....


Ta włóczka (niektórzy już ją widzieli) to alpaka ukręcona w navajo, słodkie kakaowo-kawowo-mleczke kolorki wyszły mi przez przypadek. Po wybraniu kęp niepomieszanego brązu, postanowiłam uprząść resztki kolorów, wyczesałam więc sobie kilka rolagów i uprzędłam 50g. Efekt kolorystyczny zaskoczył mnie pozytywnie, gorzej z balansem nici- bo jego akurat brakło. Mam nadzieję na następne takie motki, jednocześnie doszłam do wniosku, że alpaka najbardziej mi pasuje w navajo :) Białe to również alpaka- suri i owieczka, całkiem polska- eksperyment raczej nieudany, no ale czasem trzeba coś uprząść, aby sie na własnej skórze przekonać, że nie ma sensu prząść brudnych kudłów "na brudno".

24 komentarze:

  1. Pięknie i wiosennie się u Ciebie porobiło :) A kolorek alpaki wyszedł bardzo fajnie.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny komin! Bardzo podobają mi się przejścia kolorystyczne w dzianinie - super!
    Alpaka wygląda bardzo smakowicie :)). To białe też bardzo ładnie wygląda - dlaczego jesteś niezadowolona? Ciekawa jestem jaki ten motek jest w dotyku, bo na zdjęciu wygląda na miły i puchaty :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Kolory alpaki mnie tez przypadły do gustu :) a to białe to alapka suri - jeden singiel i polska owca drugi, splecione razem, a jestem niezadowolona dlatego, że planowałam tę włóczkę zupełnie normalną, ale przędłam nieprane runo i w miejscach gzie brud trzymał włosy razem mam bardzo odstające bąble.... jak uprzędłam trochę i wiedziałam że nie będę zadowolona, szukałam sposobu by uwolnić szpulkę, dlatego splotłam ją z singlem polskiej owcy (została mi ostatnia gałka singla ze starego kołowrotka) ogólnie nawet nie jest zła ta włóczka tylko mocno specyficzna, a ze nie tak to planowałam, to byłam trochę rozczarowana. Może kiedyś znajdę dla niej zastosowanie.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. A u mnie w ogóle nie zdjęć ...no żesz ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj, z mojego poziomu wygląda że wszystko chodzi, ale to niestety nie pierwszy taki problem że blogger nie pokazuję zdjęć

      Usuń
  4. U mnie też nie było zdjęć ,ale jakoś są:) Piękny otulacz! I bardzo do twarzy Ci w wiosennych kolorach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) ciesze się że się podoba :)

      Usuń
  5. Ach, jak pięknie te przejścia kolorów Ci wyszły w dzianinie. Siedzę i cmokam z zachwytu. Że moteczki piękniutkie, że naturalne kolorki pomieszane przecudne, co ja będę pisać... Widać!

    OdpowiedzUsuń
  6. Chmurko, jak pięknie! W sam raz na świeża wiosna, która już nareszcie mamy :-) Super przejścia kolorystyczne, podziwiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Z kolorów też jestem zadowolona, wyszły zgodnie z założeniem :)
      pozdrawiam

      Usuń
  7. Wspaniały jest ten komin! Naprawdę sama farbowałaś na niego włóczkę, że o przędzeniu nie wspomnę:)??? Kolory są zachwycające!!! Wzór też super :):):) Pozdrawiam bardzo ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo bardzo dziękuję :) Naprawdę sama farbowałam, to wcale nie trudne, z tym ze akurat takie długie przejścia łatwiej jest osiągnąć farbując czesankę jeszcze przed przędzeniem :)
      pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Piękny ten tęczowy szalik!! i napewno cieplutki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Aniu, Ty już wiesz, co ja myślę o tym żonkilku Twoim :) Już w motku ta włóczka wyglądała przednio, ale w dzianinie to miodzio po prostu! Czasem tak mam, że jak mi się uda coś ładnie zafarbować to mi szkoda dziać, bo się boję, że w dzianiu straci urok...Tutaj walory kolorystyczne włóczki pięknie wydobyłaś - dla mnie bomba :) Alpaczka śliczne ma kolory.. ja jeszcze nie przędłam alpaki, ale w weekend dostałam od naszej Agi L. niezła porcyjkę i chyba będę się brać niebawem za to brunatno-czarniawe dobro :) Troszku się boję... bo tam jeszcze łąki odrobina. Nie wiem, czy ja taka wieloczynnościowa jestem, żeby prząść i skubać jednocześnie z miłym dla oka efektem końcowym ;) Zobaczymy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo bardzo dziękuję, wzór do komina dobierałam starannie, znaczy od razu wiedziałam że ma być jak najprościej, ale nie francuz, który skróciłby przejścia, no i żeby się nie zwijało, no to już naprawdę niewiele ściegów zostaje ;)
      No a co do alpaki to nic a nic się nie bój, ona się troszkę bardziej sypie niż owca, tak jakby się włoski nie chciały siebie czepiać, no trzeba ciut mocniej skręcić, zeby wyszło na to samo, a co do wyskubywania "bonusów" no ja stopuję na chwilkę i wydłubuję, dlatego przędzenie z runa idzie wolniej niż tasmy

      Usuń
  10. Przejścia kolorystyczne - mistrzostwo świata! Piękny udzierg.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziewczyny bardzo bardzo Wam dziękuję, jak miło że tu zaglądałyście pod moją nieobecność :)

    OdpowiedzUsuń