czwartek, 16 kwietnia 2015

Trzysetny post

No właśnie pisząc ostatnio o szalu, tknęło mnie, że następny post będzie taki okrągły.... Właściwie nigdy jakoś specjalnie ich nie liczę, regularnie przegapiam rocznicę pierwszego (to gdzieś w lecie, chyba w lipcu) i generalnie nigdy się nie przejmuję upływem czasu, to co zrobię, pokazuję, jak mam nastrój to napiszę kilka słów, jak nie to lakonicznie podpisuję obrazki i tyle... ale to 300 podziałało mi na wyobraźnię... Nawet sobie pomyślałam, że wypadałoby zorganizować jakieś cuksy, ale po przeliczeniu co powinnam zrobić na wczoraj, co na już, wychodzi mi, że się nie da.  Brakuje mocy przerobowej i trzeba będzie to świętowanie "jubileuszu" odłożyć na czas jakiś (oby nie do 400-tnego postu).

A w roli głównej dzisiaj- ikona.


Chwyciło mnie, naprawdę, już po głowie chodzi mi ikona któregoś z archaniołów, ale na razie brakuje mi wiedzy z zasad rysunku i nie wiem czy podołałabym z dłońmi i odwzorowaniem proporcji w postaci...


Z wizerunku jestem bardzo zadowolona, ze złoceniem było gorzej, niestety kupiłam też werniks o "złotym" odcieniu i paradoksalnie, zmienił on kolor złoceń na mnie złote... ale cenna to lekcja... zapamiętam...


Ikona powędrowała do mojej mamy, właściwie to oczywiście do obojga rodziców, ale mamie chyba szczególnie poprzednia ikona przypadła do gustu, bo chciała żebym jej nie zabierała do siebie od razu. Teraz ma swoją, tata tylko musi zamontować wieszak, no i muszą wybrać miejsce (bo trochę moich starych obrazów na ścianach wisi)... Babcia stwierdziła - ładna, ale taka prawosławna ... odebrałam to jako komplement, bo w końcu najwięcej ikon spotyka się w Kościele wschodnim...

12 komentarzy:

  1. Gratuluje 300 postu! Niezły masz staż :-)
    Widzę, że wsiąkasz z ikonami. Oby bylo ich jak najwięcej! Ta jest piękna, chociaż przyznam, że poprzednia podobała mi się jeszcze bardziej. Chyba przez czerwoną aureolę. Była bardziej energetyczna (chociaż pewnie nie o to chodzi w ikonach).
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Tamta czerwona aureola, nie była przypadkiem (bo podobno i ikonach nie ma przypadków)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Znowu, aż dech mi zaparło. Piękna ikona. Ja się na razie nie przemogłam, żeby powrócić do malowania ikon. Widocznie to jeszcze nie mój czas. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewciu dziękuję serdecznie, bardzo miło jest mi czytać takie ciepłe słowa.
      Pewnie natchnienie przyjdzie
      pozdrawiam

      Usuń
  3. Aniu - słowa babci to prawdziwy komplement! A Ty jesteś kobietą mnóstwa talentów... Mnie zostaję tylko "patykowate ludziki" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) tak to odbieram, choć Babcia najwidoczniej nie jest fanem bizantyjskiego stylu, Dziękuję Ci bardzo
      pozdrawiam

      Usuń
  4. Babci nie ma się co dziwić, chociaż zawsze możesz zasugerować, że najbardziej uwielbiany obraz w tym kraju (Jasnogórska Madonna) to też ikona :))
    Widzę, że nowa fascynacja rozkwita więc gratulując 300 postów mam nadzieję na następne tyle :)
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A oczywiście że mówiłam jak również że moja ulubiona madonna (M.B nieustającej pomocy) to też ikona, ale jak się ma 93 lata to własne przekonania są niepodważalne... chociaż to ostatnie trochę zaburza obraz mojej Babci, bo tak naprawdę to bardzo światła kobieta, umysł wciąż pracuje bez zarzutu, Babcia świetnie orientuje się w obecnym świcie i jej ciekawość tego świata czasami mnie zadziwia...
      Bardzo dziękuję :) tak- mam wrażenie że ikony ze mną już zostaną..
      pozdrawiam

      Usuń
    2. Nie, Aniu to nie tak, że uważam wiek jako barierę do poznawania czegoś nowego, wiek raczej ugruntowuje nam poglądy, jedne słuszne inne mniej. To jest tak jak ze mną i filcem - niby rozumiem, że można się tym fascynować, oglądam i niejednokrotnie podziwiam rzeczy z filcu ale świadomie i z premedytacją w życiu nic nie sfilcowałam. Dla mnie sfilcowana wełna równoważy się ze zjedzoną przez mole - przepadła i koniec - zniszczona i nic nie poradzę na te odczucia :))

      Usuń
    3. Ależ ja w ogóle nie do Ciebie odnosiłam te wyjaśnienia odnośnie umysłu mojej Babci, wręcz przeciwnie, Ty o mojej Babci wiesz co nie co, więc możesz się domyślać że to równa kobita- w końcu każda prządka to równa kobita ;)
      Mnie chodziło raczej o ten fragment gdzie sama pisałam że jak się ma 93 lata...
      Poza tym ta uwaga z M.B. Częstochowską jak najbardziej cenna- do momentu gdy sama nie liznęłam, odrobiny rysunku podlinników, to nie zauważałam że ten wizerunek jest ikoną...
      A swoją drogą to ciekawe jakie masz odczucia względem filcowania- we mnie filc nie budzi negatywnych emocji, wręcz przeciwnie, marzy mi się ufilcować torbę (tylko kiedy???), bardziej mam ambiwalentne odczucia względem hartowania włóczek, a to dlatego że obawiam się tego nieumyślnego sfilcowania...

      Usuń