Czy ja mam serce na dłoni?? Nie wiem, trudno mi to ocenić, na ten temat mogą się chyba wypowiedzieć osoby, które mnie znają, za to dziś zaprezentuję serce na dłoni właśnie. Oto ono:
To oczywiście dalszy ciąg ozdób choinkowych, tym razem poszłam na żywioł i pobawiłam się cieniowaną muliną, za co zostałam troszkę zrugana przez prywatnego kontrolera jakości ;))) który uważa, że jak richelieu to tylko biały na białym, ale nic to, stworzyłam więcej tej "wyszywanej awangardy" proszę bardzo:
i jeszcze powtórka serca z pierwszego zdjęcia:
Dodam tylko, że kolor lnu jest oczywiście biały, ale mój aparat niestety nie posiada opcji do robienia zdjęć przy sztucznym oświetleniu- niestety pora roku taka, że nie dam rady niczego obfocić za dnia- trudno, musicie uwierzyć na słowo.
W przygotowaniu jeszcze bombka w kolorze czerwonym (już nawet wiem kto się sobie na nią zaostrzy ząbki ;))) ), jak skończę oczywiście się pochwalę ;))
Chodzi mi też po głowie przygotowanie kursiku na temat haftu richelieu, wiem, że to pomysł typu odkrywanie Ameryki po raz kolejny, bo sama należę do pokolenia, które haftu uczyło się na zajęciach praktyczno- technicznych, ale jeśli ten kursik byłby pomocny choć jednemu dziecku w takim celu, będę usatysfakcjonowana. Jeśli pomysł zostanie wcielony w życie, zapewne pojawi się po prawej stronie bloga, puki co jest tylko idea...