środa, 8 grudnia 2010

Bomby próbne ;)

Dziś będzie szybko, krótko i na temat, ponieważ to całe świąteczno- dekoracyjne szaleństwo troszkę ostatnio nade mną zapanowało i muszę się przeciwstawić.
Dziś będą bombki karczochy, na razie to się oswajam z tą techniką i badam materie, zobaczymy co będzie dalej- zostało mi jeszcze 8 kul.



Ten śliczny stojaczek na bombki zawdzięczam Mikołajowi i choć Mikołaj nie miał wąsów ani brody, a jedynie gustowny koczek nie wnikam- Mikołaj to Mikołaj ;))

wtorek, 7 grudnia 2010

Patchworkowe kartki II

Dziś pokażę kolejne dwie kartki oraz zdjęcia z ich powstawania.
Najpierw może na zachętę to co przed chwilą skleiłam:




A teraz obiecane szczegóły. Niestety rozczaruję tych którzy liczyli na konkretne dane łącznie z rozmiarami,jestem pewna że przepis z oryginalnej kolekcji je zawierał, ale jak już pisałam wcześniej stracił się gdzieś, z resztą wymiary są umowne i każdy może sobie dopasować rozmiar.  Druga ważna rzecz, o której chcę napisać na początku to mój własny patent na wykonanie motywu: ja nie szyję poszczególnych fragmentów dokładnie a tylko fastryguję w rękach i przeszywam w kilku miejscach złotą nitką tam gdzie będzie ona widoczna (o ile dobrze pamiętam w oryginale chodziło o to żeby wszystko poukładać i przeszyć na maszynie).

Potrzebne będą:
  • kawałki materiału w kształcie kwadratów- 2 kolory po 2 sztuki- to będzie środek,
  • cztery paski materiału z których na końcu wyjdą ramiona gwiazdki- 4 sztuki,
  • skrawki materiału poukładane w trójkąt - 8 sztuk.
  • Materiał podkładowy do którego przyszyjemy cały motyw,
  • Koralik lub inna ozdóbka na środek- według uznania

1). Układamy kwadraty na środku naprzemiennie kolorem tak jak na zdjęciu. Ja na brzegach fastryguję sobie tak żeby mi się nie rozpadały. Potem złotą nitką zszywam krzyżykiem brzegi kwadratów na spodzie tam gdzie jest środek motywu, tak żeby wszystko się trzymało, na końcu maskuję to koralikiem.

2). Na każdej stronie nakładamy paski materiału. Z reguły odmierzam sobie jakąś miarką, tak żeby było równo. Można przyszyć, ale ja tylko przyczepiam szpilką bo i tak paski będą przeszyte w momencie przyszywania trójkątów.
3). Przyczepiamy trójkąty, oczywiście wyjmuję delikatnie szpilki trzymające paski. Zawsze najpierw przyczepiam wszystkie trójkąty a potem przyszywam, żeby można było coś poprawić gdyby było nierówno.
Jak widać na zdjęciu trójkąty zaczynają się albo na rogach, albo w miejscu gdzie spodnie kwadraty się łączą.

4). I tak dookoła jak mam wszystkie to przyszywam je do całości, małe szwy złota nitką.

Do tych kartek używam materiałów- wtedy powinno się je złożyć na czworo- tak żeby na wierzchu nie było surowych brzegów- ja żeby było cieniej, i żeby się lepiej szyło robię tylko zakładkę a potem składam w zależności od potrzebnego kształtu (w przypadku pasków nie składam, jest tylko zakładka).
Zamiast materiałów używam też wstążek, wtedy brzegi są ładne i składam tylko na pół lub na trójkąt a pasków nie składam wcale.
Mam nadzieję że jasno napisałam.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Urokliwe kilka szmatek

Dziś zaprezentuję kartki świąteczne, które w tym roku pokusiłam się zrobić sama i które po zaopatrzeniu w życzenia roześle do bliskich. Karki są zrobione metodą patchwork i ponieważ nie jest to mój autorski pomysł, najpierw kilka słów na temat źródła tychże:
Wiele lat temu moja mama kupowała sobie "Kolekcję dobrego szycia" - chyba większość z nas kiedyś jakaś kolekcję kupowała - było tam wiele cennych uwag na temat szycia i krojenia oraz tyle samo pomysłów na różne wspaniałe drobiazgi i wykończenia.
W jednym numerze był przepis na piękne bożonarodzeniowe, patchworkowe kartki.
Parę lat temu wykorzystałyśmy z mamą ten pomysł i w tym roku postanowiłam, że do niego powrócę, niestety strony z pomysłem zaginęły w akcji i jedyne co się po nich ostało to jedna jednyna kartka świąteczna:
Nic to pomyślałam sobie i postanowiłam, że odrobię karteczki na podstawie tej jednej i przez weekend zrobiłam 7 motywów. Pierwsze dwa to takie koty za płoty raczej nie nadają się do niczego, ale pozostałych pięciu to już się nie wstydzę. Ponieważ gapa ze mnie nieprzeciętna i robiąc przedkartkowe zakupy zapomniałam o kartonach, pierwsze karteczki dopiero dziś doczekały się oprawy, oto one:




Gdyby  ktoś był zainteresowany sposobem przygotowania karteczek, to podzielę się w najbliższym czasie - zdjęcia dokumentujące powstawanie motywu zamieszczę przy okazji kolejnego wpisu, dziś już jestem za bardzo zmęczona.
A i na koniec powiem tylko, że Mikołaj o mnie nie zapomniał, i przyniósł mi dokładnie to co sobie zamarzyłam- ale o tym też w przyszłości, ponieważ jest to ściśle związane z moją kolejną świąteczno-wytwórczą szajbą. Dobranoc.

niedziela, 5 grudnia 2010

Sanna i stołówka dla bogatek

Dziś znowu zaprezentuję zimowe zdjęcia, tym razem świeżutkie, zrobione w samo południe.
W Małopolsce szadź siadła na drzewa więc wszystkie choinki u moich rodziców wyglądają bajkowo:






Kolejne zdjęcia to podpatrzone sikorki bogatki żerujące sobie na warkoczach kukurydzy, zdjęcia nie są dobrej jakości, ponieważ bogatki są bardzo ruchliwe i bardzo płochliwe, musiałam stać dosyć daleko i pstrykać w przybliżeniu, a nie mam profesjonalnego sprzętu:




środa, 1 grudnia 2010

Przyszłościowo

U mnie śnieżyca, właśnie weszłam do domu po odśnieżaniu auta, ciężka sprawa była- na szczęście dobry człowiek pomógł i odśnieżył tam gdzie ja, z racji wzrostu, odśnieżyć nie mogłam, i jeszcze łopatę ze sobą przyniósł i odkopał gruchota, cobym rano nie miała problemu z wyjechaniem do pracy- słowem, Tomasze to dobre chłopaki ;))) A teraz siedzę z kubkiem gorącego kakaa i oglądam nowy twistcollective hmmmm.... mamuniu, jak ja bym te wszystkie rzeczy chciała !!!! Piękności po prostu, już dawno w jednym wydawnictwie nie podobało mi się tyle projektów co tu. Na listę planów wpisałam dwie pozycje obowiązkowe: żółtą czapkę (pisałam wcześniej o czapkowym bziku, więc proszę się nie dziwić) i zielony sweterek . No i właśnie ze sweterkiem mam problem, nie wiem czy sobie poradzę, bo robiony jest od góry, a ja nigdy tak nie robiłam,  ale żeby to sprawdzić trzeba mieć włóczkę, a ja na razie takowej nie  posiadam. Byłam dziś w pasmanterii wypatrzyłam kolor morski, wcześniej grzebałam  w internecie i na e-dziewiarce wypatrzyłam jaskrawy fiolecik, mam jeszcze rudzielca z odzysku  i od nadmiaru możliwości przeżywam rozterki, co ja biedna pocznę???
 Może na poprawę humoru wezmę udział w cadny, a jest fajne u Lacrimy- szczegóły tutaj