Tak jak pisałam w poprzednim poście kursik na temat richelieu postał, zdjęcia obrazują powstawanie "dzwoneczków" i zdaję sobie doskonale sprawę, że nie są najlepszej jakości. Publikuję go z odrobiną tremy , ponieważ nie czuję się ekspertem w tej dziedzinie, ale może komuś się na coś przyda. Kursik jest zrobiony w formie albumu Picasa, na razie zawiera bardzo, ale to bardzo podstawowe informacje. Szczegóły tutaj oraz z prawej strony bloga, wszelkie uwagi mile widziane .
A na zakończenie kilka florystycznych akcentów, na przekór coraz zimniejszej jesieni....
środa, 27 października 2010
wtorek, 26 października 2010
Serce na dłoni
Czy ja mam serce na dłoni?? Nie wiem, trudno mi to ocenić, na ten temat mogą się chyba wypowiedzieć osoby, które mnie znają, za to dziś zaprezentuję serce na dłoni właśnie. Oto ono:
To oczywiście dalszy ciąg ozdób choinkowych, tym razem poszłam na żywioł i pobawiłam się cieniowaną muliną, za co zostałam troszkę zrugana przez prywatnego kontrolera jakości ;))) który uważa, że jak richelieu to tylko biały na białym, ale nic to, stworzyłam więcej tej "wyszywanej awangardy" proszę bardzo:
i jeszcze powtórka serca z pierwszego zdjęcia:
Dodam tylko, że kolor lnu jest oczywiście biały, ale mój aparat niestety nie posiada opcji do robienia zdjęć przy sztucznym oświetleniu- niestety pora roku taka, że nie dam rady niczego obfocić za dnia- trudno, musicie uwierzyć na słowo.
W przygotowaniu jeszcze bombka w kolorze czerwonym (już nawet wiem kto się sobie na nią zaostrzy ząbki ;))) ), jak skończę oczywiście się pochwalę ;))
Chodzi mi też po głowie przygotowanie kursiku na temat haftu richelieu, wiem, że to pomysł typu odkrywanie Ameryki po raz kolejny, bo sama należę do pokolenia, które haftu uczyło się na zajęciach praktyczno- technicznych, ale jeśli ten kursik byłby pomocny choć jednemu dziecku w takim celu, będę usatysfakcjonowana. Jeśli pomysł zostanie wcielony w życie, zapewne pojawi się po prawej stronie bloga, puki co jest tylko idea...
To oczywiście dalszy ciąg ozdób choinkowych, tym razem poszłam na żywioł i pobawiłam się cieniowaną muliną, za co zostałam troszkę zrugana przez prywatnego kontrolera jakości ;))) który uważa, że jak richelieu to tylko biały na białym, ale nic to, stworzyłam więcej tej "wyszywanej awangardy" proszę bardzo:
i jeszcze powtórka serca z pierwszego zdjęcia:
Dodam tylko, że kolor lnu jest oczywiście biały, ale mój aparat niestety nie posiada opcji do robienia zdjęć przy sztucznym oświetleniu- niestety pora roku taka, że nie dam rady niczego obfocić za dnia- trudno, musicie uwierzyć na słowo.
W przygotowaniu jeszcze bombka w kolorze czerwonym (już nawet wiem kto się sobie na nią zaostrzy ząbki ;))) ), jak skończę oczywiście się pochwalę ;))
Chodzi mi też po głowie przygotowanie kursiku na temat haftu richelieu, wiem, że to pomysł typu odkrywanie Ameryki po raz kolejny, bo sama należę do pokolenia, które haftu uczyło się na zajęciach praktyczno- technicznych, ale jeśli ten kursik byłby pomocny choć jednemu dziecku w takim celu, będę usatysfakcjonowana. Jeśli pomysł zostanie wcielony w życie, zapewne pojawi się po prawej stronie bloga, puki co jest tylko idea...
piątek, 22 października 2010
Cukieraski
Prace u mnie trwają, nad tekstylnymi bombkami i nie tylko (co prawda z powodu stresów zawodowych idzie wolno, ale w przyszłym tygodniu będzie lepiej), ale dziś zupełnie nie w tej sprawie.
Znowu biorę udział z candy, tym razem by_giraffe rozdaje swoje cudne wyroby, czekam z niecierpliwością bo to nagroda-niespodzianka. Aż nie mogę się doczekać.
Szczegóły tutaj .
Znowu biorę udział z candy, tym razem by_giraffe rozdaje swoje cudne wyroby, czekam z niecierpliwością bo to nagroda-niespodzianka. Aż nie mogę się doczekać.
Szczegóły tutaj .
niedziela, 17 października 2010
Dwie sroczki za ogon...
Oczywiście, że nie skończyłam jeszcze sukienki a już się wzięłam za inne robótki... taka już jestem, nie mogłam nie spróbować ozdób choinkowych, o których pisałam tydzień temu. Tak na marginesie tylko dodam, że haftu richelieu to ja ostatni raz próbowałam chyba jeszcze w szkole. Z tego względu gwiazdka to taki "pierwszy kot za płot", użyłam za grubej nitki i w ogóle nierówno mi szło, bombeczka jest już lepsza, a przyszłe ozdoby będą jeszcze lepsze, tak, tak zrobiłam tylko dwie- te ozdóbki są dość pracochłonne.
Zanim zakończę, dodam jeszcze tylko, że jak tak siedziałam i haftowałam moje ozdóbki, to trafiłam w TV na powtórkę skeczu kabaretu TEY z Panią Pelagią, pracowniczką fabryki bombek, w roli głównej, aż żal, że nie mam takiego tempa pracy jak ona ;) . Dla tych, którzy nie pamiętają, lub (o zgrozo) nigdy nie słyszeli o kabarecie TEY załączam link- wywiad z panią Pelagią właśnie.
Zanim zakończę, dodam jeszcze tylko, że jak tak siedziałam i haftowałam moje ozdóbki, to trafiłam w TV na powtórkę skeczu kabaretu TEY z Panią Pelagią, pracowniczką fabryki bombek, w roli głównej, aż żal, że nie mam takiego tempa pracy jak ona ;) . Dla tych, którzy nie pamiętają, lub (o zgrozo) nigdy nie słyszeli o kabarecie TEY załączam link- wywiad z panią Pelagią właśnie.
poniedziałek, 11 października 2010
Zapomniane, odnalezione...
Dziś mój zapał do dziergania osłabł nieco i postanowiłam zrobić porządki różne. Znalazłam UFO (UnFinished Object ) dawno, dawno zaczęta i nieskończoną krzyżykową makatkę, ale o tym przy następnej okazji. Porządkowałam również aparat i znalazłam jedną staroć, którą mogę się pochwalić, więc chwalę się:
Obrazek poleciał do małego Kubusia aż za ocean, mam nadzieję że się spodobał i powiem szczerze, że powoli, powoli rozglądam się za nowym wzorkiem na podobny wyrób, ponieważ w grudniu ponownie zostanę ciocią, z czego się ogromnie cieszę ....
Obrazek poleciał do małego Kubusia aż za ocean, mam nadzieję że się spodobał i powiem szczerze, że powoli, powoli rozglądam się za nowym wzorkiem na podobny wyrób, ponieważ w grudniu ponownie zostanę ciocią, z czego się ogromnie cieszę ....
Subskrybuj:
Posty (Atom)




