wtorek, 23 sierpnia 2011

Ludowo mi :)

Uwaga pewnie Was zamęczę zdjęciami, więc jak dostał się tu  ktoś mało wytrwały, uprasza się o nieczytanie ;)

Dożynki się odbyły, pogoda dopisała, wieniec reprezentujący wieś moich rodziców i moją (nawet gdybym się wyniosła na koniec świata to Grądy na zawsze pozostaną moje :) ) zajął drugie miejsce !! w tym momencie przerwę myśl i pragnę złożyć serdeczne gratulacje wspaniałym kobitkom i kochanej młodzieży, którzy dołożyli wielkiego trudu aby powstał !!
Moje prace oraz prace mamy podobały się bardzo i bez ukrywania powiem szczerze, że sprawiło mi to ogromną frajdę !!
A teraz zdjęcia -
Najpierw zdjęcia zwycięskich wieńcy : Pierwsze trzy miejsca w kategorii wieniec nowoczesny :)
http://www.powiatdabrowski.pl/system/html/IMG_7487-97f85c8e.jpg
 Pierwsze miejsce zdobył wieniec ze wsi Mędrzechów (to również nasza Gmina :) ) niestety nie posiadam zdjęcia tego wieńca, a tę miniaturę zawłaszczyłam ze strony starostwa gdzie znajduje się obszerna fotorelacja i pełen rozmiar zdjęcia.

Drugie miejsce- wieniec właśnie z naszej wioski :) Na marginesie - szydełkowe kwiaty to robota mojej mamy

Trzecie miejsce - wieniec z gminy Radgoszcz
I jeszcze pierwsze miejsce w kategorii wieńce tradycyjne:
Wieniec ze wsi Zalipie- proszę zwróćcie uwagę na kwiecistą szarfę, zaraz wyjaśnię o co chodzi :)

Na dożynkach wystawiono wiele ciekawszych stoisk, prezentujących przedsiębiorczość, rękodzieło i kulturę Powiatu- ja oczywiście skupiłam się na rękodziele :)
Zacznę od jedynej chyba w Polsce "malowanej wsi" Zalipia:

Tak, ten sam rodzaj malunków pojawił się na szarfie- nie będę teraz tłumaczyć jak one powstały i kto je rozpropagował (postaram się opowiedzieć o tym przy najbliższej okazji),  powiem tylko króciutko, że jest to lokalna tradycja i w Zalipiu takie malunki można zobaczyć na domach, studniach a nawet psich budach :) niecierpliwych i ciekawskich odsyłam tutaj klik.


A to już dzieło artystki z Gminy Gręboszów- doznałam wielkiego opadu szczeny jak zobaczyłam tę cudną serwetę dzierganą na drutach :) więc pokazuję .


Rękodzieło z Gminy Szczucin.

No i na końcu przejdę do mojej rodzimej Gminy. Grądy karmiły pysznościami, swojskim chlebem, smalcem, i plackami pieczonymi na blasze-jadłam je ostatni raz w dzieciństwie, kiedy piekła je dla mnie babcia, do takich placków trzeba mieć specjalną kuchnię z blachą- miały wzięcie ludzie stojący w kolejce, z rozanieleniem na twarzy wzdychali, że nie jedli tych placków nawet przez 40 lat  :)
A tu rękodzieło zdolnej młodzieży z Grądów:

A tu już stoisko gminne na którym można było zobaczyć między innymi prace moje i mojej mamy, jak już się można zorientować z powodu koloru namiotu zdjęcia wyszły nie najlepiej.
Zacznę od innych wspaniałych wystawiających:
Tu prace Małgosi -dziewczyny obecnej na zdjęciu powyżej.

Poduchy podpisane, spod spodu wystaje fragmencik obrusów mojej mamy.

Złota książka po prawej stronie jest dziełem kogoś innego :)
Obrazy malowałam strasznie dawno temu, jak znajdę ich zdjęcia na których kolory przypominają rzeczywistość zamieszczę :)
A na sam koniec część dekoracji stoiska ;)
Jeśli ktokolwiek dotarł do końca, gdyby dodatkowo ten odważniak lub ta odważniaczka mieli ochotę na więcej zdjęć - odsyłam na stronę starostwa tam jest ich prawie 400 klik.
Pięknie dziękuję za uwagę, miłego popołudnia :)

wtorek, 16 sierpnia 2011

Mobilizacja

Pisałam już słów kilka o zbliżających się dożynkach,  po całej akcji pewnością zamieszczę kilka zdjęć z tej imprezy, sama akcja pod tytułem mobilizacja zaczęła się tuż przed długim weekendem, kiedy mojej mamie na spółę ze mną zaproponowano pokazanie kilku naszych wytworów pod szyldem Gminy. Wtedy zaczęła się nasza mobilizacja, bo my z mamą jesteśmy tego rodzaju "rzemieślniczki" co to prawie bez "butów " wiecznie. Te wyroby, które rozdane po rodzinie - nie problem, już większość wypożyczyłyśmy. Ja natomiast staram nadrobić stracony czas i decoupageuję na potęgę: Dokończyłam komplecik z łowickimi wzorami , oto on:

Aby mieć co pokazać powstają jeszcze dwie puchy, jedna drobiowa- już niedaleko do końca. Nawiasem mówiąc, serwetki z tym wzorem zostały zakupione z przeznaczeniem na decoupege'owy zegar, więc w przyszłości powstanie przedziwny komplet :)


Druga puszka jest  z moimi ulubionymi irysami- ta ma najbardziej pod górkę:


W twórczym amoku powstało jeszcze biscornu, ale że ostatnie szwy miały miejsce wczoraj o godzinie 23, pierwsze jego zdjęcia przewiduję już na stoisku :)

Na koniec i w zupełnie innym temacie, zamieszczam pewien wiejski obrazek. Ściernisko u moich rodziców nawiedzili bardzo eleganccy goście- zdjęcia niewyraźne, bo goście byli nieśmiali i nie chciałam zakradać się blisko, żeby ich nie spłoszyć, wszak niekulturalnie jest robić zdjęcia komuś posilającemu się ;)

Bociany to kolejny gatunek zwierząt, który darzę ogromnym sentymentem. Dawno temu, kiedy byłam jeszcze w podstawówce, zimowaliśmy jednego biednego niedobitka. Kajtek nabrał u nas sił, podtuczył się na tyle, aby z powodzeniem przejść następny sejmik (to taka bociania selekcja, przez podróżą w kierunku czarnego lądu). Nie streszczając całej historii, żeby Was tu nie zanudzić na śmierć, dodam tylko, że przed odlotem w daleką podróż Kajtek przyleciał się z nami pożegnać. Od tamtej z uśmiechem spoglądam w stronę każdego bocianiego gniazda, a widoku krążących nad moją głową bocianów ( Kajtka z kolegami) nie zapomnę nigdy :)

piątek, 12 sierpnia 2011

Fragment większej całości

Nie pisałam ostatnio, bo nie miałam co pokazać .... Dziś też tylko falstart, niestety. Pamiętacie jeszcze moje puszki? Właśnie lakieruję komplecik składający się z dwóch puszek i sześciu podkładek. Zaczęło się bardzo prozaicznie- potrzebuję podkładki do pracy, żebym mogła spokojnie położyć kubek z kawą na biurku, a że kupiłam sześć  korkowych podkładek w paczuszce przerobiłam wszystkie od razu- wzór serwetki jest na tyle uroczy że na pewno znajdę im dogodne miejsce - nie oddam nikomu ;)



I jeszcze zdjęcia Bruna- rośnie jak na drożdżach :) na zdjęciach tego nie widać ale wyprzedził Maksa o dobre 10- 15 cm, jak go przywiozłam były równiutkie :)
Psoci, jak nie wiem, ale przecież to taki etap w życiu każdego psa :) Poza tym to sama słodycz :)



Dobranoc :)

czwartek, 4 sierpnia 2011

Flora rozdaje słodkości

Jak na razie pogoda się poprawiła :) ciekawe na jak długo. Ale dziś piszę tylko po to aby powiedzieć o kolejnym candy, w którym zdecydowałam się wziąć udział, takiej okazji nie mogłam przegapić:

Szczegóły  tutaj  :)

wtorek, 2 sierpnia 2011

W nosie mam takie lato...

Jeśli lato ma nas w nosie, to ja je tez.... Niech sobie lato lepiej przemyśli swoje postępowanie, bo jak się nie zmieni, uznam (uwaga, biorę Was za świadków), że lata nie ma w tym roku i jednocześnie dziergany w tym momencie karmin, będzie ostatnią letnią robótką w tym roku.  Porzucę tym samym piękną bawełenkę, inne zamiary zakupowe i tysiąc pomysłów oraz dokończę leżakujące tympani, a potem dorwę się do tego kufra i rozpocznę produkcję, kardiganów, szali, czapek i innych zimowych atrybutów.
Zatem zimowe dzierganie już niebawem, ponieważ jestem w połowie rękawków:


A tak na poważnie to martwi mnie obecna aura i to wcale nie z powodu nieudanych wakacji.

I jeszcze słówko na temat przepysznych cukierasów, skusiłam się na dwa:
  • u Dag-eSz- szczegóły tutaj
 

  • oraz u Anyi.es szczegóły tu