poniedziałek, 17 października 2011

Pigwa ... wcale nie Genowefa

Pigwa zagościła w naszym domu jakieś dwa lata temu, zagościła i już powraca co roku. Co prawda, nasza sadzonka jeszcze nie owocuje- zbyt młoda, ale na szczęście mama ma wiele znajomych, którzy uprawiają pigwowe krzaczki w celach wyłącznie ozdobnych. Dobrzy ludzie dają cynk, a my  jedziemy i zbieramy dobroci na przetwory. W tym roku z pigwy robi się nalewka....

( tak, tak, bombki się też  robią :) na zdjęciu podczas lakierowania)

........ale i w znacznie większej ilości soczki do herbatki. I tę drugą wersję przetworów z pigwy lubię najbardziej :) Zasypuje się cząstki owoców cukrem i czeka parę dni, a potem do słoiczków, pasteryzacja i gotowe.Działa jak cytrynka i świetnie się sprawdza na jesienne i zimowe chłody :)

A chłody idą , szybkim krokiem.

A koty jak wiadomo, chłodów nie lubią...

Wygrzewają się gdzie tylko mogą :)
A jak jedna strona kota się już wygrzeje.....

To natychmiast trzeba się  przewrócić i wygrzać drugą stronę kota :))
No i oczywiście nad sadełkiem też trzeba pracować, coby się zawiązało w odpowiedniej ilości ;))

środa, 12 października 2011

Little posy snug hat

Czyli, czapka w wersji mini :)
Czapeczkę wydziergałam dla Katarzynki Ociupinki (która już za miesiąc będzie obchodziła 1 urodziny :) ). WZÓR znalazłam na raverly, właściwie to zobaczyłam tylko zdjęcia projektów.  Dodałam trochę inwencji kolorystycznej i jest :)

Ponieważ Katarzynka, jak każda dama,  ma własne podejście do stylu i nie toleruje czapek, dorobiłam również nauszniczki, które po przymiarce zamierzam połączyć z czapą :) na razie zestaw w częściach szykuje się na wyjazd :)

Włóczka First class Rozetti- z dodatkiem wełny, a bardzo milusia, resztki ze swetra.
Z resztek, resztek zamierzam dorobić bamboszki o TE - muszę tylko zdjąć miarę ze stópek :)

wtorek, 11 października 2011

Ja to mam szczęście

Nigdy nie twierdziłam, że mam w życiu pecha, ale dziś z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że mam szczęście. No bo zostać wylosowanym spośród 300 chętnych to JEST COŚ :))
Dziś dostałam prezent od ITY
Klosz jest prześliczny, a czuję się tym bardziej zaszczycona, bo jestem ogromną fanką dzieł Ity- to jest kobieta co potrafi z niczego zrobić znacznie więcej niż 3 rzeczy ;)
Ito dziękuję Ci serdecznie, jestem przeszczęśliwa!!!!

Zdjęcie skromiutkie, nie udało mi się zaprezentować urody klosza, znacznie lepsze znajdziecie TU


Tak sobie myślę, ze skoro tak dobrze mi idzie, to pokuszę się jeszcze o nagrodę od YARNANDART 




oraz u MYSZOPTICY   - nie mogę skopiować obrazka, ale uwierzcie mi warto :)


Ależ ja się zachłanna zrobiłam ....

poniedziałek, 3 października 2011

Przerywnik

Wiem, że całkiem niedawno  narzekałam na mnogość pozaczynanych projektów. A dziś pokażę jeszcze coś innego :))
Pomysł nie jest mój, wypatrzyła go na allegro moja przyjaciółka AGNIESZKA, która nawiasem mówiąc jest mistrzynią w klejeniu na gorąco.
Mnie na takie rzeczy długo kusić nie trzeba, a kiedy mama sprezentowała mi pistolet do klejenia, wiadomo było, że w te pędy spróbuję.
Kula powstała eksperymentalnie- jest wiele niedoskonałości, ale podoba mi się, bo może być tak samo jesienną, co i świąteczną dekoracją. Ofiarą padły tylko dwa poparzone palce, jak na pierwszy raz chyba nieźle :)




Pokazuję od razu bo, jeśliby trafił się ktoś chętny, musi czym prędzej wyruszać po surowce.
Dekoracja składa się ze styropianowej kuli (średnica 10 cm) obklejonej szyszkami modrzewiowymi, żołędziami, orzechami włoskimi i  laskowymi, zawieszka ze wstążki. Wszytko połączone klejem na gorąco.

niedziela, 2 października 2011

Kolejne dwie bombki

Witam październikowo. Wam też tak czas przecieka przez palce, jak mnie??
Czasami otwieram oczy i nie mogę uwierzyć,  że już kolejny miesiąc minął. Chwilę mnie nie było, a Wy nie próżnujecie, tyle piękności stworzonych, aż brak słów...

Dzisiaj dalej bombki :)

To chyba pierwsza z tych brokatowych- będzie znacznie więcej, bo ten efekt bardzo przypadł mi do gustu :)


A tu pierwsza z efektem spękań. W ogóle po raz pierwszy używałam karku- muszę przyznać, że miałam mieszane uczucia, gdy skończyłam. Teraz już się przyzwyczaiłam i bombka zaczęła mi się nawet podobać, ale raczej nie będę masowo powielać tego efektu. Dodatkowo miałam problem z wtarciem złota w pęknięcia. Gdy kupowałam preparat, w opisie było napisane, że w bruzdy można wetrzeć farbę olejną, a że posiadam farbę olejną w kolorze "stare złoto" i w dodatku prawie jej nie używam (kupiłam ją do malowania nabożnych obrazków) nie kupowałam nic więcej. Farbę bardzo trudno się nanosiło- może dla tego, że zgęstniała z biegiem czasu- efekt jak widać.

Na koniec psie zdjęcia:
Wiem że Was trochę nimi zamęczam, ale nie mogłam się powstrzymać :)
Bruno uczy się komendy siad (Maks czasem siada z nim, ale generalnie jest dosyć odporny na naukę). Uczy się z różnym skutkiem, ale czasem wychodzi.
Na początku mina jest jak za karę, ale gdy już wykona komendę, jest bardzo zadowolony:



Maks spogląda- nie ma smakołyków w nagrodę, więc nie ma po co siadać- wystarczy się przyglądać z boku :)
Miłej niedzieli życzę :))

Dopisane:
Faktycznie Qrko przy drugiej bombce chodzi o krak a nie o kark :) niby czytam posty przed publikacją- ale czasami trafia się taki prawdziwek :)